Hollywoodzki blask w Sieradzu, relacja z „Wieczoru w Starym Kinie” W sobotę, 24 stycznia 2026 roku, sala widowiskowa przy ul. Krakowskie Przedmieście 1 w Sieradzu stała się portalem do przeszłości.
Wydarzenie zatytułowane „Wieczór w Starym Kinie” przyciągnęło rzesze melomanów i kinomanów, pragnących poczuć magię dawnego Hollywood. Muzyczna podróż przez dekady.Głównym punktem programu był Koncert Muzyki Filmowej, podczas którego na scenie wystąpili utalentowani artyści, Katarzyna Czapska, Agnieszka Pawlak, Kamil Kałuża, Marcel Stasiak, Anna Hanczak, i Grupa Estradowa Sieradzkiego Centrum Kultury, która swoimi interpretacjami klasycznych motywów filmowych udowodniła, że wielkie dzieła muzyczne są ponadczasowe.
Widzowie mogli usłyszeć kultowe kompozycje, które przed laty definiowały emocje na srebrnym ekranie. Czerwony dywan i taneczny krok, organizatorzy zadbali o to, by uczestnicy nie byli jedynie biernymi słuchaczami.
Po części koncertowej odbył się dancing w stylu Hollywood, goście, otoczeni oprawą wizualną nawiązującą do klasyki kina, mogli poczuć się jak gwiazdy światowego formatu, celebrując wieczór na parkiecie.
Wydarzenie z misją, koncert miał również wymiar charytatywny i społeczny. Wejście na wydarzenie odbywało się na podstawie cegiełek (od 40 zł), a zebrane środki wspierają lokalne inicjatywy artystyczne.
O wydarzeniu rozmawiam z jedna z organizatorek Agnieszka Pawlak, kliknij, aby wysłuchać MP3.
Po przepięknym koncercie rozpoczął się retro dancing, o którego oprawę muzyczną zadbała grupa DJ R-etro.
Autor Redakcja Sieradz To My.
Zachęcony danymi osobowymi organizatorów ze "Spiżarni" i miejsca ich występów, po zapoznaniu się misternie wykonanym plakatem zachęciło mnie aby udać się do "Starego Kina" z myślą - pójdę, zobaczę, może będzie podobnie jak na ul. Kościuszki. To co tam zobaczyłem i usłyszałem przerosło moje oczekiwania. Gdyby mnie tam nie było, nie wiedziałbym o istnieniu w Sieradzu tylu utalentowanych artystek i artystów o takich osiągnięciach jak usłyszałem od prowadzącej wydarzenie. Przeniesienie się w czasie do tamtych lat było warte bycia i brania można powiedzieć czynnego udziału. Można było zaśpiewać z wykonawcami, i wspaniale potańczyć w rytmie minionych lat. To było niespodziewanie przemiłe wydarzenie - szkoda, że takie krótkie. Może będę mógł mieć cichą nadzieję, że "Stare Kino" zaprosi mnie na więcej takich wydarzeń w rytmie tamtych lat. Szczęśliwi ci, co tam byli i to przeżyli słuchając, tańcząc i wspaniale się bawiąc.
OdpowiedzUsuń