15.2.26

Przystanek „na żądanie”... dosłownie. Ruchomy znak na Wolskiej hitem sieci

Mieszkańcy ulicy Wolskiej w Sieradzu przecierają oczy ze zdumienia, a potem wybuchają śmiechem. Wszystko za sprawą nietypowej infrastruktury miejskiej, która stała się symbolem mobilności, jakiej nie powstydziłyby się największe metropolie świata. Chodzi o „wędrujący” znak informujący o przystanku autobusowym.


Przystanek, który idzie za pasażerem, w większości miast przystanek to solidna konstrukcja, niemalże wmurowana w ziemię. W Sieradzu, a konkretnie na ulicy Wolskiej, postawiono na elastyczność, chodź nie wszystkie przystanki na tej ulicy są tak elastyczne. Znak informujący o zatrzymywaniu się autobusów MPK nie jest przytwierdzony na stałe do podłoża. Efekt? Znak regularnie zmienia swoje położenie i wraca na miejsce dzięki mieszkańcom którzy stawiają znak ponownie w jego miejsce gdzie ustawiły go służby miejskie.

Lokalna społeczność szybko podchwyciła temat, a ulica Wolska stała się areną żartów. Wśród sąsiadów krąży nowa „teoria logistyczna”:

„To genialne rozwiązanie! Każdy mieszkaniec może sobie rano przestawić znak pod własną bramę, żeby nie musieć iść tych kilkunastu metrów. Wieczorem sąsiad z naprzeciwka „odholowuje” go do siebie i rano ma autobus pod samymi drzwiami”, śmieje się jeden z mieszkańców.

Czy to innowacja, czy niedopatrzenie? Choć sytuacja brzmi jak scenariusz z filmu Barei, stan prawny i administracyjny tego miejsca jest jasny: Zarządcą znaku jest zarządca drogi, czyli w tym przypadku Urząd Miasta Sieradz, jako że jest to droga gminna położona w granicach administracyjnych miasta. 

Problem polega na tym, że dopóki znak nie zostanie solidnie zabetonowany lub przykręcony do podłoża, technicznie rzecz biorąc, przystanek jest „ruchomy”. Dla kierowców autobusów może to być nie lada wyzwanie w końcu trudno trafić w punkt, który każdego dnia może znaleźć się w innym miejscu.

Mieszkańcy, chodź rozbawieni, przyznają, że sytuacja ma też swoje minusy. Przewracający się znak lub taki, który „powędruje” za daleko, może wprowadzać w błąd przyjezdnych i stwarzać zagrożenie dla ruchu.

Czy władze miasta Sieradz, lub firma która w imieniu zarządcy drogi zarządza znakami zdecyduj się na „zakotwiczenie” przystanku na stałe? A może ulica Wolska stanie się pierwszym miejscem w Polsce w pełni z personalizowaną lokalizacją komunikacji miejskiej? Na ten moment pozostaje nam obserwować, gdzie znak „zaparkuje” jutro.

Autor: Redakcja Sieradz To My. 







6 komentarzy:

  1. mistrzostwo, ja bym proponował dać odpowiedzialnym za to podwyżkę i premię !!! bo przecież nie zasłużyli na wywózkę na taczce ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Bareja wiecznie żywy 😆

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby "redakcja" była Redakcją to nie pisałaby tekstów bez jakiegokolwiek komentarza lub próby wyjaśnienia sytuacji. Temat walkowany na FB i tam też było wyjaśnienie, że Urząd postawił taki znak, bo ten stały był notorycznie niszczony przez jakiś pojazd lub pojazdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś gorszych bredni nie słyszałem, mieszkam tam i ani razu znak nie byl zniszczony, a zostal tak ustawiony tak dawno ze nawet rozklad jazdy na nim nie zostal zmienionybod 2011 roku i tak długo ten znak stoi, jakoś na tej samej ulicy jest wiecej znakow i nikt ich nie niszczy.

      Usuń
    2. Sylwia a to Ty?

      Usuń
  4. Zwykłe czepialstwo, Flixbus na PKS ma znak identycznej konstrukcji.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są moderowane.
Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania wpisów naruszających prawo, zasady współżycia społecznego lub regulamin serwisu.