Wiosenna prezentacja w sieradzkim BWA przynosi spotkanie dwóch odrębnych, a zarazem dialogujących ze sobą postaw artystycznych. W przestrzeni galerii zestawione zostaną prace Małgorzaty Drozd-Witek oraz Anny Marii Kamyckiej – artystek operujących różnymi językami malarskimi, lecz zbliżonych w intensywności poszukiwań i wrażliwości na obraz.
To nie jest wystawa „dwóch osobnych światów”, lecz raczej próba uchwycenia napięcia pomiędzy nimi — między konstrukcją a emocją, analizą a ekspresją, ciszą a gestem.
Twórczość Małgorzaty Drozd-Witek wyrasta z malarstwa rozumianego jako proces intelektualny i emocjonalny jednocześnie. Artystka, związana ze środowiskiem akademickim (m.in. Uniwersytet Rzeszowski oraz Akademia Sztuk Pięknych w Krakowie), konsekwentnie rozwija język obrazu oparty na napięciach pomiędzy formą a jej rozpadaniem się.
Jej prace często sytuują się na granicy abstrakcji i figuracji — nie jako próba przedstawienia świata, ale jako zapis jego śladów. Obraz nie jest tu ilustracją, lecz polem zdarzeń: nakładających się warstw, przetarć, rytmów i zakłóceń.
W centrum jej zainteresowań pozostaje pamięć – nie jako narracja, lecz jako struktura niepewna, fragmentaryczna, podlegająca ciągłej rekonstrukcji. W tym sensie malarstwo Drozd-Witek można czytać jako próbę uchwycenia tego, co wymyka się jednoznacznemu opisowi.
W kontraście do analitycznej precyzji konstrukcji obrazu, twórczość Anny Marii Kamyckiej opiera się na intensywności gestu i bezpośredniości wyrazu. Jej malarstwo budowane jest na silnej energii koloru, dynamicznej linii oraz wyczuwalnym napięciu emocjonalnym.
Kamycka operuje obrazem jako przestrzenią narracyjną, jednak nie w sensie dosłownym. To raczej opowieść budowana ze znaków, fragmentów i skojarzeń — często balansujących na granicy symbolu i intuicji.
W jej pracach widoczna jest potrzeba uchwycenia stanu wewnętrznego, który nie daje się sprowadzić do jednej interpretacji. Obraz staje się tu formą dialogu z rzeczywistością, ale również z własnym doświadczeniem i pamięcią emocjonalną.
Zestawienie obu artystek w jednej przestrzeni nie prowadzi do prostego przeciwstawienia dwóch estetyk. Wręcz przeciwnie — wystawa w BWA Sieradz ujawnia ich subtelne punkty styczne. U Drozd-Witek i Kamyckiej obraz pozostaje przestrzenią intensywnego przeżycia, choć realizowanego odmiennymi środkami. W obu przypadkach nie chodzi o przedstawienie rzeczywistości, lecz o jej przefiltrowanie przez indywidualne doświadczenie.
To, co jedna artystka ujmuje poprzez redukcję i strukturę, druga rozwija poprzez ekspresję i nadmiar. W efekcie powstaje pole napięcia, które nie rozwiązuje się w jednoznaczną syntezę, lecz pozostaje otwarte — jak sama natura współczesnego obrazu.
Ekspozycja w BWA Sieradz może być odczytywana jako zaproszenie do uważnego patrzenia. W świecie przyspieszonej percepcji i nadmiaru obrazów, kontakt z malarstwem obu artystek staje się formą zatrzymania — próbą odzyskania czasu dla kontemplacji.
To również przypomnienie, że współczesne malarstwo nie jest jednorodne. Istnieje w nim zarówno potrzeba porządkowania świata, jak i jego rozbijania na emocjonalne fragmenty.
Wystawa Małgorzaty Drozd-Witek i Anny Marii Kamyckiej w BWA Sieradz nie proponuje jednej odpowiedzi. Raczej stawia pytania o to, czym dziś jest obraz i jaką rolę pełni w doświadczeniu widza.
Pomiędzy strukturą a ekspresją, ciszą a gestem, powstaje przestrzeń, w której widz zostaje pozostawiony sam na sam z własnym sposobem patrzenia. Wystawy można oglądać do 8 maja 2026 r.
Redakcja Sieradz To My, fot. Zbigniew Dymiński
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze są moderowane.
Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania wpisów naruszających prawo, zasady współżycia społecznego lub regulamin serwisu.